Co tam słychać w Panopticum

Różni ich wiele: wiek, wzrost, kolor oczu, charakter, numer buta i tysiąc innych rzeczy. Łączy, wspólna pasja – teatr

Kim są? To gimnazjaliści, licealiści i studenci, którzy tworzą Panopticum – najstarszy lubelski młodzieżowy teatr (MDK „Pod Akacją” przy ul. Grodzkiej). Istnieje nieprzerwanie od ponad 23 lat. W tym czasie zagrał ponad trzydzieści premier i był  wielokrotnie nagradzany, w kraju i za granicą (najważniejsze są dwie „Złote Maski” zdobyte na Ogólnopolskim Forum Teatrów Młodzieżowych w Poznaniu).

Panopticum występował w Finlandii i w Niemczech, współpracuje z młodymi teatrami niezależnymi, ośrodkami polonijnymi i międzynarodową organizacją teatralną ASSITEJ. Uczestniczył też w Światowym Kongresie Teatralnym i Europejskich Warsztatach Teatralnych w Ankarze i Münster.

Tu swoje pierwsze kroki stawiali: Janusz Józefowicz (dyrektor artystyczny Teatru Buffo), Łukasz Witt-Michałowski (reżyser, aktor i założyciel lubelskiej Sceny Prapremier InVitro), Monika Obara (Elka z „M jak Miłość) czy Anita Sokołowska (Lena z „Na dobre i złe”).

Założycielem teatru, reżyserem, a przede wszystkim „Szefem” – jak pieszczotliwie nazwała go młodzież – jest Mieczysław Wojtas. Polonista, historyk sztuki, artysta plastyk. – Nasza działalność ma przede wszystkim charakter edukacyjny – mówi szef. – Ważne jest również to, by ci młodzi ludzie znaleźli tu swoje miejsce, by mogli opowiadać o sobie i o świecie własnym głosem, choć słowami poetów.

– Szef jest nieziemski – mówi Krzysztof, maturzysta. – To człowiek z wielką werwą i chęcią do działania z młodzieżą. Nie możemy być od niego gorsi. W programie zajęć, duży nacisk położono  na warsztat: ćwiczenie dykcji (frazy „Szczwana szczeżuja strzyga śliną”, „Zmiażdżona dżdżownica leży pod drżącym drzewem w dżungli” nie stanowią  dla młodych aktorów problemu), zadania aktorskie i śpiew. Teatr to miejsce, w którym mogą ciekawie spędzić czas, spotkać przyjaciół, popracować nad dykcją, lub nową etiudą dramatyczną, przeżyć przygodę. Nauczyli się tutaj otwartości i śmiałości. Większości marzy się zawodowe aktorstwo. – W teatrze odpoczywam – mówi Janek, student pedagogiki. – Gdy mam zły humor, przychodzę tu, a po próbie jestem już spokojny. – Nie wyobrażam sobie życia bez teatru – dodaje Ola, gimnazjalistka. – Zrezygnowałam z innych zajęć, by móc tu być. Krzysztof: – Jeśli komuś marzy się bohema, cyganeria, to tutaj jest tego namiastka, ale bez ćpania i picia. Szef: – Odkrywają  siebie na nowo, zaczynają patrzeć inaczej na siebie i innych, zawiązują się tu znakomite przyjaźnie. Poetyka Panopticum balansuje pomiędzy groteską, metaforą, teatrem absurdu. Nigdy nie korzystają z tzw. gotowców. Młodzi aktorzy sami wyszukują teksty, interpretują je i tworzą spektakle. – Nic im z góry nie narzucam – podkreśla Mieczysław Wojtas. 18 kwietnia była premiera „Ósmego dnia stworzenia” opartego na tekstach Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, a na zbliżające się 25-lecie Panopticum planuje wydanie płyty z teatralnymi utworami.

Jolanta Goździk

Alternatywa Społeczno-Kulturalna (nr 7), 2008.04.24